OBRÓBKA I RETUSZ PORTRETU KROK PO KROKU - CZĘŚĆ II: USTAWIENIE KOLORYSTYKI ZDJĘCIA W ADOBE PHOTOSHOP

W poprzednim wpisie ( LINK ) pokazałam Wam, jak wygląda u mnie wstępny etap obróbki zdjęć, który wykonuję w Lightroomie. Dzisiaj zacz...



W poprzednim wpisie (LINK) pokazałam Wam, jak wygląda u mnie wstępny etap obróbki zdjęć, który wykonuję w Lightroomie. Dzisiaj zaczniemy zabawę w Photoshopie - najpierw zajmiemy się nadawaniem pożądanej przez nas kolorystyki całego zdjęcia. W następnej części serii poopowiadam Wam o technikach, które wykorzystuję stricte w retuszu zdjęcia: frequency separation i dodge&burn. W czwartym wpisie wrócimy do zabawy kolorem, ale tym razem skupimy się na konkretnych elementach zdjęcia (w naszym przykładzie będą to usta, makijaż oka i odcień skóry).



Po zakończeniu pracy w Lightroomie eksportujemy zdjęcie do Photoshopa, klikając na zdjęciu prawym przyciskiem myszy i wybierając opcję: "Export". Pamiętajcie, żeby w ustawieniach pliku w zakładce "Image Format" wybrać opcję: "Original" (ewentualnie "DNG", który jest trochę lżejszy niż oryginalny RAW/PSD i sprawdzi się lepiej w przypadku wolniej działających komputerów). W Photoshopie czeka nas jeszcze ogrom pracy i warto pracować na plikach w najlepszej możliwie jakości.

Po wyeksportowaniu plik powinien wyglądać tak:



Screen został zrobiony już po wykonaniu części pracy, stąd dlatego po prawej stronie w zakładce "Warstwy" możecie zobaczyć, że na zdjęciu pojawiło się ich już dosyć sporo - tutaj są po prostu ukryte, żeby pokazać Wam, jak wyglądało zdjęcie po eksporcie.

Praca na dosyć dużej ilości warstw i organizacja ich w grupy powinna stać się dla Was codziennością. Jeszcze kilka lat temu wszystkie moje warstwy nie były odpowiednio układane, cały retusz wykonywałam tylko na jednej warstwie (kopii "Tła", czyli głównego zdjęcia). Obecnie podczas mojej pracy nad portretami i sylwetkami powstaje kilkanaście warstw przypisanych do czterech grup:

GRUPA 1: Frequency Separation
GRUPA 2: Dodge & Burn
GRUPA 3: Kolorystyka całego zdjęcia
GRUPA 4: Kolorystyka poszczególnych elementów i ostatnie szlify zdjęcia.

Trzy pierwsze grupy przygotowuję od razu. Pierwszą i drugą tworzę za pomocą gotowej akcji w Photoshopie, co pozwala mi zaoszczędzić naprawdę dużo czasu. Jeżeli nie wiecie, czym są "Akcje" zwane także "Operacjami" (nazwa używana w wcześniejszych wersjach Photoshopa), zapytajcie wujka Google lub poczekajcie cierpliwie na mój wpis na ten temat (mam go w planach już od dłuższego czasu). W przypadku ustalania kolorystyki, także najczęściej działam na gotowych "Akcjach" wykonanych przeze mnie i odpowiednio zmodyfikowanych na potrzeby konkretnego zdjęcia. W przypadku mojego autoportretu wykorzystałam i "dopieściłam" moją starą akcję "Lullaby". Na potrzeby dzisiejszego wpisu pokażę Wam powstawanie tego zimnego efektu kolorystycznego krok po kroku :)

Grupy tworzycie za pośrednictwem ikonki folderu, którą znajdziecie pod zakładkami "Warstw". Dla wygody stwórzcie od razu trzy grupy i kliknijcie w grupę nr 3, żeby to właśnie tam trafiały warstwy związane z kolorem. Ważne jest ustawienie "Krycia" warstwy, które zazwyczaj ustawiam na samym końcu. Zazwyczaj oscyluje ono w okolicach: 75 - 90%. W tym przypadku tego zdjęcia było to 80%.

Jak już wspominałam w poprzednim wpisie, w przypadku tego zdjęcia zależało mi przede wszystkim na pozbyciu się żółtego odcienia skóry, ale w taki sposób, by nie naruszyć za bardzo makijażu, który opierał się na bardzo ciepłych tonach.

Zacznijmy od korekty "Balansu kolorów" (ikonka wagi w zakładce "Dopasowania"). W przypadku "Balansu..." działam przede wszystkim na półtonach i cieniach:

PÓŁTONY:

-3, 0, +8

CIENIE:

0, 0, +8

Efekt tego działania wygląda następująco:



Jak widać, uporałam się już z całkiem dużą ilością żółtych tonów, a cienie nabrały lekko niebieskiej poświaty.

Przechodzimy do jednego z moich ulubionych narzędzi w Photoshopie, czyli "Koloru selektywnego" (ikonka prostokąta podzielonego na cztery trójkąty). Warstwa "Koloru selektywnego" pojawi się w tym tutorialu dwukrotnie. Najpierw zajęłam się odcieniami czerwonymi i żółtymi, w drugiej warstwie przeszłam do moich ulubionych czerni i odcieni neutralnych (ponownie - rzadko działam z bielami).

CZERWONE:

+31, 0, 0, -24

ŻÓŁTE:

+100, 0, -100, -20

Efekt był dość mocny, dlatego po namyśle ustawiłam "Krycie" tej warstwy na 65%.

Efekt:



Skóra nabrała zimnego, trochę magentowego odcienia. Na mocy stracił też makijaż, dlatego postanowiłam przywrócić trochę ciepłych, pomarańczowych tonów na całym zdjęciu. W tym celu stworzyłam nową czystą warstwę (ikonka karteczki z zagiętym rogu - znajdziecie ją obok ikonki z tworzeniem nowych grup). Warstwę postanowiłam wypełnić kolorem #c97803 (przyjemny odcień pomarańczu). Oczywiście w przypadku tworzenia tego typu warstwy musimy pobawić się z właściwościami. Metodą prób i błędów ustawiłam krycie na 15% (to również standardowa wartość w przypadku mojej obróbki) i tryb warstwy ze "Zwykłej" na "Łagodne światło", które zazwyczaj daje najlepszy efekt - dużo łagodniejszy niż tryb "Zwykły", czy tryb "Nakładki", z którego także korzystam dosyć często.

Efekt:



Wróćmy do zabawy z "Kolorem selektywnym". Ja stworzyłam nową warstwę, wy możecie kliknąć w poprzednią warstwę z kolorem selektywnym, jeżeli nie chcecie tworzyć zbyt wielu warstw. Tym razem w ruch poszły suwaki z ustawieniami czerni i odcieni neutralnych.

NEUTRALNE:

-5, 0, -5, -3

CZERNIE:

0, 0, -20, -2

Efekt:



Zabawa z odcieniami neutralnymi jest zawsze najtrudniejsza i według mnie wymagającej już pewnej wprawy w obróbce. Każda cyfra może zmienić charakter całego zdjęcia, dlatego warto zaczynać od minimalnych wartości. Zabawa z odcieniami czerni pomoże Wam uzyskać pożądany odcień w cieniach zdjęcia. Im niższa wartość w przypadku suwaka zatytułowanego: "Żółty", tym więcej zobaczycie właśnie niebieskich tonów. Jeżeli chcecie, żeby Wasze niebieskie tony miały trochę inny odcień - np. bardziej turkusowy - przesuńcie w prawo suwak "Niebieskozielony", itd.

Przechodzimy do zabawy z "Krzywymi" (ikonka wykresu). Ustawienia wyglądały następująco:



Jak widać, lekko rozjaśniłam zdjęcie, żeby mocniej wydobyć rozświetlenia na skórze i zneutralizować cienie w okolicach ust. Z "Krzywych" kiedyś korzystałam praktycznie cały czas, dzisiaj zazwyczaj posługuję się innymi narzędziami, żeby uzyskać pożądany efekt ("Ekspozycja", "Poziomy" i "Jasność/Kontrast"). W przypadku tego zdjęcia przeszłam właśnie do "Poziomów", dzięki którym uzyskuję moją ulubioną ostatnio mgiełkę. Poziomy wyjściowe ustawiam na wartości: 5 i 245. Pierwsza wartość odpowiada za ewentualne nałożenie białych tonów na cieniach, druga za nałożenie czarnych tonów na światłach. Wartości zmieniają się w zależności od zdjęcia, tutaj nie ma złotego środka.

Efekt:



W ostatnim kroku postanowiłam przywrócić zdjęciu trochę trójwymiarowości. Kliknęłam w "Jasność/Kontrast" i ustawiłam suwak z "Kontrastem" na +15.

Efekt:



Na tym etapie pracę w tej grupie uznałam za zakończoną. Na tym etapie skóra ma już dużo zdrowszy odcień i zachowała rozświetlenia uzyskane za pomocą makijażu. Makijaż też nie stracił całej mocy (jego poprawkami zajmiemy się w kolejnych częściach tego cyklu ;)). I co najważniejsze, w cieniach pojawiła się moja ulubiona niebieska poświata, którą widzieliście już w moim portfolio wielokrotnie! :)


Mam nadzieję, że nauczyliście się w tej części czegoś nowego. Jeśli tak - dajcie znać w komentarzach :) Jeżeli coś jest jeszcze niejasne - czekam także na Wasze pytania!

You Might Also Like

0 komentarzy