Jak wygląda proces starania się o dotację z urzędu pracy na założenie firmy fotograficznej?

9:14 PM

Nieco ponad tydzień temu oficjalnie pochwaliłam się na fanpage'u faktem podpisania umowy z urzędem pracy dotyczącej uzyskania dotacji na założenie własnej działalności gospodarczej. Napisałam, że w moim przypadku starania o uzyskanie tego rodzaju wsparcia finansowego dla nowych przedsiębiorców trwały cztery miesiące (i to jeszcze nie jest koniec!). Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak wyglądał cały ten proces, znaleźć jakieś wskazówki i przeczytać kilka anegdotek o urzędach, dzięki którym przez chwilę mocniej zaczęłam utożsamiać się K. (głównym bohaterem "Zamku" Kafki), czytajcie dalej!



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zanim przejdę do konkretów, chcę zaznaczyć jedną kwestię. Każdy urząd pracy w Polsce ustala własne zasady gry, jeśli chodzi o przyznawanie dotacji. Ponoć są urzędy, w których cały proces trwa bardzo krótko, czytałam także o przypadkach sześciomiesięcznego oczekiwania na samą tylko decyzję dyrektora urzędu. Każdą chętną do podjęcia tego wyzwania osobę zachęcam przede wszystkim do odwiedzenia własnej placówki w celu uzyskania informacji z pierwszej ręki. A najlepiej kilku różnych urzędniczych rąk - dlaczego? Zaraz Wam wyjaśnię.

Wniosek z mojego UP po wypełnieniu składał się z 37 stron.

O podjęciu próby pozyskania dotacji myślałam już od kilku lat. Do połowy października 2015 nie było to możliwe, ponieważ byłam jeszcze na studiach magisterskich. Po obronie postanowiłam spróbować znaleźć w miarę stałe zatrudnienie w różnych miejscach, ale niestety wysyłanie kolejnych CV nie przełożyło się na zbyt wiele ciekawych rozmów kwalifikacyjnych. Stronę internetową urzędu pracy w Mielcu odwiedziłam dopiero w lutym. Okazało się, że dosłownie kilka dni wcześniej ruszyło zbieranie interesujących mnie wniosków. Ilość miejsc: około 60, w tym określona ilość miejsc dla osób w moim przedziale wiekowym. Te liczby i podziały ze względu na wiek zmieniają się non stop, dlatego warto na bieżąco sprawdzać strony urzędów, jeżeli tylko uaktualnienia są wprowadzane regularnie (krakowskie strony postawiają tu niestety dużo do życzenia w porównaniu do ich mieleckiej siostry). Ja przeszłam mini zawał, gdy na jakiś czas zniesiono podział wiekowy (a stało się to na kilka dni przed złożeniem wniosku przeze mnie) i pomyślałam, że najprawdopobniej środki dla młodych osób po prostu się wyczerpały. Co więcej - różne osoby pracujące w urzędzie podawały mi sprzeczne informacje odnośnie tej kwestii. Dlatego nawet w momencie składania wniosku i latania od pokoju do pokoju po kolejne wpisy i potwierdzenia, bałam się się, że w końcu ktoś krzyknie: "Pani nie może tego złożyć, bo już nie mamy dotacji dla dwudziestopięciolatek!", ale na szczęście nie usłyszałam żadnego veto ;)

Starania o dotację trzeba zacząć od pojawienia się w urzędzie pracy w celu rejestracji jako bezrobotny/-a. Już na dzień dobry pojawił się mały problem - w okienku "zawód" obsługująca petentów pani nie mogła wpisać ani hasła: "fotograf" (bo nie jest to mój wyuczony zawód, a bycie samoukiem nie czyni mnie zawodowym fotografem), ani "performatyk", ani nawet "teatrolog", ponieważ nie pojawiają się one w państwowej Klasyfikacji Zawodów i Specjalności. Pomimo niespełna półwiecznej obecności specjalności teatrologicznej na UJ, żaden teatrolog nie domagał się dopisania tego zawodu do zacnej oficjalnej listy. Być może chciałam po prostu zostać pierwszym i jedynym w polskiej historii zarejestrowanym bezrobotnym absolwentem teatrologii i performatyki? Tego nie wie nikt. Pani miała więc dylemat, nie wiedziała co ze mną zrobić i ostatecznie na potrzeby urzędu zostałam... "kulturoznawcą". Prośba o dopisanie "teatrologa" lub "performatyka" niestety do dziś nie została spełniona. Najistotniejsze jest jednak to, że fotograf samouk może mieć duże problemy w urzędzie. Ważny i przydatny jest jednak każdy papier, dyplom, certyfikat potwierdzający Waszą obecność na kursach czy warsztatach - nawet jeżeli trwały tylko kilka godzin i w sumie były stratą czasu. Załączając takie rodzaje osiągnięć do wniosku Wasze szanse na pozyskanie dotacji znacznie rosną.

Po zarejestrowaniu się w urzędzie, rozmowie z doradcą zawodowym i przydzieleniu odpowiedniego profilu bezrobotnego (koniecznie dowiedzcie się, do jakiego profilu zostajecie przydzieleni!), otrzymałam informacje o zbliżającym się szkoleniu przeznaczonym dla osób starających się o dotację. Wcześniej jednak (dosłownie kilka dni po przyjeździe do Krakowa) otrzymałam telefon z nakazem stawienia się jeszcze na wstępnym szkoleniu dla wszystkich nowych bezrobotnych. Musicie być nastawieni na to, że urząd z różnych powodów może wezwać Was do siebie z dnia na dzień i nie możecie im odmówić. W innym razie szanse na uzyskanie dotacji maleją praktycznie do zera, ponieważ aktywne uczestnictwo w szkoleniach organizowanych przez UP jest obligatoryjne.

Czy szkolenia są przydatne? Moim zdaniem - jak najbardziej. Podczas pierwszego z nich uzyskałam garść przydatnych informacji o tym, jak konkretnie działa mój urząd i poznałam osoby, które zarejestrowały się jako bezrobotni w tym samym okresie, co ja (ponadto dowiedziałam się, ile ludzi będzie starać się o dotacje). Drugie szkolenie - przeznaczone już konkretnie dla przyszłych przedsiębiorców - trwało kilka dni. Jeżeli do tej pory nie mieliście do czynienia z wypełnianiem wniosków tego typu, nie pisaliście nigdy biznesplanu i jesteście kompletni zieloni w kwestiach marketingu, kompetentna osoba z danego urzędu pomoże Wam to zmienić. Tutaj dowiecie się również, co lubią czytać urzędnicy, którzy będą oceniać Wasz wniosek, a o czym nie powinniście wspominać; gdzie i dlaczego warto powtarzać kwestie, o których pisaliście dwa punkty wcześniej; dostaniecie także wskazówki, gdzie i w jakich terminach macie zanosić dane papiery. Na szkoleniu często pracowaliśmy w grupach, mogliśmy konfrontować swoje pomysły, sprawdzać nawzajem swoją wiedzę i stopień przygotowania do założenia własnej firmy. To szkolenie uświadomiło mi również, w jakich kierunkach chcą podążać inne młode osoby w średniej wielkości mieście, w którym rynek szybko się wysyca, a produkowanie nowych rzeczy i usług może być trudniejsze niż w przypadku większych miejscowości.

Sam proces wypełniania wniosku trwał kolejny miesiąc. Mielecki wniosek jest skonstruowany na wzór kompleksowego biznesplanu.
Musicie więc opisać:
- miejsce, w którym prowadzona będzie firma
- charakter planowanej działalności oraz jej cel (łącznie z motywami)
- swoją konkurencję wraz z jej mocnymi i słabymi stronami oraz sposoby walki z Waszymi konkurentami z branży
- swoje produkty i usługi, formę ich sprzedaży i wstępną politykę cenową
- swoich przyszłych dostawców, z którymi podpiszecie tzw. "deklaracje współpracy"
- swoich przyszłych odbiorców (klientów) - tutaj też mile widziana jest jak największa ilość podpisanych "deklaracji współpracy"
- strategie marketingową
- stan przygotowania do rozpoczęcia działalności
- swoje mocne i słabe strony oraz szanse i zagrożenia (analiza SWOT)
- przewidywane koszty i dochody (popartymi konkretnymi wyliczeniami i uzasadnione we wniosku)
- kalkulację planowanych wydatków i dokładny wykaz tego, na co zostaną przeznaczone pieniądze z dotacji (+ podanie cen i uzasadnienia konieczności dokonania danych zakupów).


Pierwszy projekt wizytówki. Drugą, ciekawszą moim zdaniem, wersję zaprezentuję Wam w najbliższych tygodniach.

Przez cały marzec i połowę kwietnia przeczytałam tonę tekstów, odwiedziłam dziesiątki stron i miejsc - byleby tylko pozyskać wiedzę przydatną podczas wypełniania wniosku. Ponieważ firmę będę prowadzić przede wszystkim na terenie Mielca i Krakowa, musiałam wykonać podwójną pracę, żeby lepiej poznać i opisać oba miejsca. W międzyczasie przygotowywałam swoje pierwsze drukowane portfolio, które potem dołączyłam do wniosku, zaprojektowałam pierwszy projekt wizytówki, próbowałam zmieścić w budżecie z dotacji jak najwięcej przydatnego w mojej pracy sprzętu (obejrzenie i oglądnięcie dziesiątek testów jest już mam nadzieję za mną na dłuższy czas), przygotowałam ankietę dla potencjalnych klientów i poznawałam nowych ludzi, którzy z radością deklarowali chęć współpracy lub krzywili się na samą myśl o tym, że coś od nich chcę ;) Wypełnianie wniosku przysparzało mi nieustannie nowych wątpliwości i pytań, więc jeszcze kilkukrotnie odwiedzałam UP, żeby dopytywać o różne rzeczy i dawać do sprawdzenia gotowe fragmenty wniosku. Zdarzało się jednak tak, że w dwóch różnych pokojach dostawałam różne porady. Usłyszałam także trzy różne wersje na temat czasu oczekiwania na ostateczną decyzję UP - a ta informacja była niezbędna, żeby określić przewidywany termin zakupu sprzętu. Jeżeli podobne problemy pojawią się w Waszym przypadku - po prostu nie dajcie się zwariować i ufajcie swojej intuicji! Jeżeli będziecie próbowali znaleźć jakiekolwiek informacje w internecie - sprawdzajcie dokładnie daty publikacji artykułów i wpisów. Większość z nich zawiera już niestety nieaktualne dane i odpowiedzi.

Wniosek złożyłam w sekretariacie dopiero w drugiej połowie kwietnia. Jak widać, nie powinniście się obawiać, że środki wyczerpują się w trybie natychmiastowym (tym straszyli mnie np. rodzice). W moim UP dalej można składać nowe wnioski. Dobrze jest jednak podjąć starania jak najszybciej, żeby mieć większą pewność osiągnięcia zamierzonego celu w krótszym czasie. W innym razie, będziecie mieć przynajmniej przygotowane wszystkie niezbędne papiery i załączniki, które złożycie zaraz po ponownym napływie środków do UP.

Kilka dni po złożeniu wniosku musiałam stawić się na rozmowie z doradcą zawodowym, który sprawdzał moje "predyspozycje do podjęcia działalności gospodarczej" Na jej podstawie wystawił pisemną opinię, której niestety nie było mi dane przeczytać. Samo spotkanie przypominało trochę rozmowę kwalifikacyjną. Musiałam streścić jeszcze raz to, co napisałam we wniosku, opowiedzieć więcej o wcześniej wspomnianych ankietach i jednocześnie wypełniać osobliwy teścik psychologiczny, z którego najmocniej zapamiętałam pytanie, które szło mniej więcej tak: "Czy uważasz, że osoby, które biorą ślub z pobudek innych niż uczuciowe, są głupie?". Niestety to spotkanie, wspominam chyba najmniej ciepło. Doradczyni była bardzo tajemniczną kobietą, dlatego po wyjściu z UP miałam wrażenie, że poszło mi o-kro-pnie, a moje szanse na uzyskanie dotacji spadły co najmniej o kilkadziesiąt procent ;)

W maju dostałam pismo, w którym przekazano mi, że sam wniosek został zaopiniowany pozytywnie, ale ostateczną decyzję (na którą miałam czekać do 15 czerwca) podejmuje dyrektor UP. W dzień moich dwudziestych piątych urodzin dostałam od mamy sms'a: "Basiu, od urzędu pracy na urodziny dostałaś prezent do odebrania w ciągu 7 dni". Podpisanie umowy nastąpiło 15 czerwca (ja + moi poręczyciele). Kilka dni później zostałam wykreślona z rejestru bezrobotnych. Do 15 lipca muszę oficjalnie założyć firmę, a potem rozliczyć jeszcze dotację z urzędem pracy (mam na to dwa miesiące od momentu założenia firmy).

Portfolio składało się z ok. 50 wydrukowanych w formacie 20x30 cm zdjęć włożonych do pudełka i pogrupowanych na dwie kategorie: sesji modowych i sesji indywidualnych/rodzinnych.

Jak widać cały proces ostatecznie będzie trwał mniej więcej pół roku. To długi i intensywny okres, który w moim przypadku przynosi tyle samo radości, co nowych obaw. Niestety przy każdej wizycie w jakimkolwiek urzędzie muszę walczyć ze stresem i bólem brzucha, a nawet do samego wykonywania telefonów do urzędów trzeba mnie czasami ostro zmuszać ;) Niestety sprawdza się jednak stwierdzenie powtarzane przez wielu fotografów prowadzących własne firmy, że samo fotografowanie i obróbka zdjęć stanowi tylko mały procent całej pracy nad utrzymaniem i rozwojem swojej działalności gospodarczej, bo dużo więcej czasu i energii poświęca się między innymi właśnie na załatwianie spraw urzędowych. Mam nadzieję, że w końcu przyzwyczaję się i do tej części moich zawodowej codzienności. Póki co zacieram ręce na myśl o zakupieniu nowego sprzętu i podejmowaniu kolejnych wyzwań!


Mam nadzieję, że informacje zawarte w tym wpisie staną się dla Was przynajmniej w jakiejś części przydatne. Gdybyście mieli jakieś konkretne i bardziej szczegółowe pytania, zapraszam do komentowania na blogu albo wysyłania maili (barbara.duchalska@gmail.com).

You Might Also Like

0 komentarzy

POPULARNE POSTY

ZOSTAŃ FANKĄ/FANEM NA FACEBOOKU: